3:00. Dla niektórych to noc. Ale ja muszę wstawać. Fajnie, że spałam tylko jakieś pół godziny. O 6 samolot do NYC.
Boże jak mi się nie chce. Mogę tam polecieć kiedy indziej, prawda?
- Olivia, wstawaj! - Mama wbiegła do pokoju i zaczęła się drzeć. Nie ma co. Fajna pobudka.
- No wstaję. Nie widać? - Wstałam jakby nigdy nic, a mamie szczęka opadła. Minęłam ją i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i zrobiłam najzwyklejsze poranne czynności. Ubrałam się szybko w przygotowane wczoraj ubrania i poszłam zrobić makijaż. O ile to makijażem nazwać można. Podkład i lekkie przejechanie maskarą po rzęsach. Doprowadziłam swoje włosy do normalnego stanu i poszłam się dopakować. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do mojej torby. Włożyłam tam szybko telefon i jakąś książkę. Pobiegłam szybko do biurka i wzięłam słuchawki. Z szafy wyciągnęłam swoją czapkę beanie. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda. Coś tam jeszcze powkładałam i zbiegłam na dół. Moja mama ciągle była w totalnej rozsypce.
Cóż za niespodzianka.
Wzięłam jabłko i je umyłam, po czym zaczęłam je jeść.
Oj, przepraszam. Gdzież moje maniery? Nie przedstawiłam się.
Jestem Olivia i mam 18 lat. Za 2 tygodnie zaczynam studia na CCNY*. Taniec. W tym kierunku chcę się kształcić. Chcę być profesjonalistką. Tak, tak. Głupie dziecinne marzenia. No nic. Pojadę i się zobaczy co będzie dalej. Mam nadzieję, ze kogoś tam poznam. Nie będę sama jak palec. To chyba na razie moje największe zmartwienie.
No nic. Czyli muszę czekać dalej na mamę. Eh.. szybciej doszłabym tam pieszo.
* City College of New York - uczelnia w Nowym York'u

OMG jesteś zarąbista i kc <3 czekam na rozdzial....
OdpowiedzUsuńfajnie się zapowiada :** czy mogłabyś mnie informować to mój twitter: @_i_see_fire_
OdpowiedzUsuń